wtorek, 15 grudnia 2009

Na nowych śmieciach

W nowym-starym domu brak usługi telefonicznej, brak nerwostrady. Na przeniesienie numeru wspaniała TP potrzebuje 3 (słownie: trzech) tygodni. Witki opadają... Korzystam  z pożyczonego modemu Era Blue connect, bo chcę Wam dać znać, że żyję.
Udomowienie domu postępuje - szyję zasłonki, rozpakowuję kolejne wory. Nawiedzam sklep na I i zwożę bardzo ważne różności - a to karnisze albo lampę, a to znów wycieraczkę do butów. Wycieraczki okazały się niezbędne - błocko dało nam popalić. Teraz przymroziło, mamy nawet śnieg. Leży sobie śliczną białą warstwą. W mieście dawno znikł. Kiedy wracam do domu po pracy, jest to jak przejście w inną strefę klimatyczną - tam ponura plucha, a u nas - biało. 
Do tego przygotowuję święta, bo ma być normalnie, a nawet lepiej. Bardzo się cieszymy (szczególnie dzieci) z dużych rodzinnych świąt. Dom będzie pełen naszych bliskich! Planuję potrawy, kupuję prezenty, szykuję zastawę.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających!

środa, 2 grudnia 2009

Tylko dla osób o mocnych nerwach

Błocko (z dedykacją dla Ani P.):

Ogród tu będzie. Kiedy? nie wiem. Na razie nie może wjechać cięzki sprzęt - pada od miesiąca.

Za płotem las...
A tu całkiem robótkowy obrazek - anonsowany "pokój maszyny":
 
Na razie są w nim tylko (niektóre, he, he) pudła z moimi nitkami i szmatkami...
Więcej nie będzie, bo padam na ryjek. Jakieś zmęczenie jesienne mnie dopadło (mam nadzieję, że nie świńska grypa). Objawy: senność, zmęczenie, ciemność widzę, ciemność.

Bardzo dziękuję za otrzymane nagrody blogowe - nieustannie mnie zaskakuje, że o mnie tak dobrze myślicie. Ostatnio tu u mnie niewiele kreatywnych pomysłów (nie licząc inspirującego błocka).
Pozdrawiam i lecę "na miotłę"...

czwartek, 26 listopada 2009

Feathered Diamond



Projekt skończony - fotografowany komórką bez światła dziennego (kiedy mogłabym z niego korzystać -  jestem w pracy) Uwaga - Nie pójdzie do szuflady, bo już mam pomysł, co z nim począć.

Szczegóły projektu:
Wzór - centralny motyw wg  FEATHERED DIAMOND Laury Perin (odtworzony wg zdjęcia gotowej pracy)
Rozmiar - ok. 14x14 cm
Tkanina - white mono canva 18'
Nici - Watercoluors by Caron (kolor Abalone) + DMC Pearl Cotton #5 (B5200)

Dopisek specjalny:
A teraz pakuję manele i "się przeprowadzam" serio, serio :-) Foty błocka (specjalna sesja fotograficzna dla Ani P.) będą po weekendzie. 
Aaa! Moje pudła z włóczką, szmatami i nitkami już "się przeprowadziły" - stoją tam biedne i czekają na mnie.

środa, 25 listopada 2009

Needlepoint

Na początek odpowiedź w sprawie nici Kreinika. Fotka poglądowa:

Czerwona szpulka u góry toKreinik metalics 1/16 ribbon - do projektów needlepointowych (zakupiona w nordicneddle.com), zielona szpulka na dole to Kreinik metalics blending filament - do projektów krzyżykowych (zakupiona w needleart.pl) Czerwone to ribbon, czyli wstążka - ciekawa jestem jak tym się będzie wyszywało?!

A teraz postępy w moim projekcie:





Poza tym białym szlaczkiem zmieszczę jeszcze jedną małą ramkę. Mam już upatrzoną ramkę do tego projektu. Kiedy biorę się za projekty wg Laury Perin mam "przymus haftowania" - wszystko inne ląduje w kącie, a ja MUSZĘ to zrobić do końca.
Haftuję wg zdjęcia umieszczonego na blogu Laury. Czy to jest piractwo "wzorkowe"? Nie wiem. Staram się unikać korzystania z pirackich wzorów, mam za sobą okres maniakalnego gromadzenia wszystkiego, co wpadnie mi w oko. Wiem, że i tak nie dam rady wyszyć wszystkich (choćby najpiękniejszych wzorów świata, a szkoda). Czasem korzystam z wzorów, które mi ktoś udostępnił. Lubię znajdować i wykorzystywać wzory free - często są to bardzo ciekawe kompozycje. Zajrzyjcie tu: http://freebiegallery.blogspot.com/ i tu: http://needle-crafts.blogspot.com/

niedziela, 22 listopada 2009

Needlepoint - drobiazg

Zwykle tego nie robię (zakupów nie pokazuję), ale tym razem złamię swoją zasadę. Pokażę Wam moją odrobinę szaleństwa:

To moje zakupy w Nordic Needle. Zaszalałam, a co! Mam wzór Laury Perin i komplet nici do niego. Jeden motek w niepasującym odcieniu kupiłam, bo strasznie podobało mi się to:
http://two-handedstitcher.blogspot.com/2009/08/easy-one.html.Tego wzorku jednak nie zakupiłam. Uznałam, że fotki są na tyle wyraźne, że dam radę odtworzyć ten projekt ze zdjęcia gotowej pracy. Tyle mam:



Póki co zgadza się wszytko, co do nitki. A tak nie dowierzałam  Lilce, że można... Co prawda nie zdołam zrobić całego projektu, ale to co mi się zmieści w ramach tkaniny i nici (mam tylko jeden motek tej multikolor) będzie miłym drobiazgiem. Duży projekt czeka na mój "wolnyczas". Przeprowadzka w toku. mam czas tylko na drobiazgi z doskoku.
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza prawie "wieśniara"
(prawdziwe mieszkanki wsi niech się nie obrażają - marzyłam od dawna, żeby "wieśniarą" zostać)

środa, 18 listopada 2009

Dzieje się...

...a właściwie ja dzieję. Szał drutowy trwa u mnie w najlepsze. Aktualnie na drutach mam :
  • Stilla wg Kim H. (leza plecki i czekają na cd.)
  • Moherkowe mgliste coś ze śliwkowej Angel
  • i  ... tajemniczy projekt.
Wczoraj odebrałam z poczty przesyłkę ze sklepu zamotane.pl, a w niej moteczki zielonego kid mohairu. Więcej nie powiem :-x

Dziś mam do odbioru kolejną przesyłkę. Tym razem "coś" frunie do mnie z Ameryki. Jak naocznie zobaczę dam znać.

Poza tym, że ja dzieję, wokół mnie też "się dzieje". Remont domu pod lasem już na finiszu, za dwa, może trzy tygodnie przeprowadzka. Wykończeniówka nas wykończy, a urządzanie domu zrujnuje finansowo. Ja przy tym czuję się jakbym miała pomroczność jasną  - zaliczam inny wymiar rzeczywistości, czasem muszę się uszczypnąć, żebym przestała mieć wrażenie, że śnię. Dom jest piękny, przestronny i PRAWIE wszystko jest takie jak sobie wymarzyłam. Urządzanie rozłożymy sobie na raty - będzie czas przemyśleć i zaplanować wszystko z głową. Jak znam życie i tak skończy się na zakupach w sklepie na I - jak zwykle zresztą...
Cieszę sie jak gwizdek i Wam troszkę tej radości chciałabym przekazać. To moje nowe podwórko (las za płotem to nie fotomontaż):


Jak widać i podwórko wymaga gospodarskiej ręki- zdjecie sprzed dwóch miesięcy (teraz  przypomina ono plac budowy rozjeżdżony ciężkim sprzętem - błoto, błoto, błoto). Musze sobie kupić kalosze w pierwszej kolejności - poszukam optymistycznego modelu w kwiatki ;-)

Aaa... jak wieje wiatr jest trochę strasznie : szumią te drzewa jakoś tak groźnie.

niedziela, 15 listopada 2009

Myszy

Na lwy by...

albo na ryby...
Myszor (myszora) skończona. Fajny ma biustonosz ;-D Coraz trudniej mi sie zmobilizować do pracy nad kolejnymi myszkami. Dobrze, że takie optymistyczne te obrazki.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Chciejstwo

Chciejstwo ma w oryginale wygląd taki.  Kto zagląda do Dagny (jestem cichą wielbicielką jej prac) z pewnością zauważył tę bluzeczkę. Po prostu musiałam spróbować. Żeby nie narażać się na  zbyt wielki koszt (gdyby mi jednak nie wyszło coś "noszalnego") użyłam śliwkowej Angel, o której już pisałam kiedyś (jednak nie będzie z niej Swallowtaila). Zaletą tej włóczki jest niewątpliwie cena - ponad połowę niższa niż kid mohairu z Adriafilu. Robi się z niej całkiem dobrze i mam nadzieję, że nie zmienię o niej dobrego zdania.

Z projektami z moheru jest zawsze jeden problem: w zasadzie są dla nieomylnych, bo cięzko to pruć. Bluzeczkę, zgodnei ze wskazówkami Dagny, robię od góry do dołu. To co widać na zdjęciu jest ściagaczem przy dekolcie i kawałkiem raglanu. Zobaczymy co będzie dalej.

Mam też rozgrzebany projekt Stilla wg Kim H. Plecki już gotowe i nawet wymiary się zgodziły, ha!

Haftuję także, choć w mniejszym zakresie. Dłubię myszki do RR. Trafiła w moje ręce "szmatka" Aploch - dzielnie dłubię krzyżyki w drugą stronę niż robię to zwykle. Nawet mi się to podoba i gdyby nie moje problemy z widzeniem "na krótko" pewnie już bym skończyła. Chyba nadchodzi dla mnie czas na okulary do patrzenia na blisko (do tej pory nosiłam tylko szkła do dali).

Pozdrawiam wszystkie czytające i komentujące osoby  - cieszę się, że tu zaglądacie!

niedziela, 1 listopada 2009

Swallowtail skończony

Blokowanie nieskuteczne, bo to sztuczne włókno, więc brzeg niezbyt mi się podoba. Za to Nudny Zielony Szalik, zgodnie z przewidywaniami, poddał się pięknie zabiegom blokowania i jest dłuższy. Ma teraz 170 cm.

Sam wzór jednak uważam za bardzo udany. Na tyle, że już zabieram się za wersję dla siebie - tym razem ze śliwkowej włóczki Angel
Szczegóły projektu:
 Swallowtail dla Ewy
Wzór free (już podawałam link, wiec się nie powtarzam)
Włóczka : Angorka Anilux 400m/100 g (zużyłam 1 motek i trochę z drugiego) w kolorze różowym.
Druty - 6 mm
Rozmiar : 180 x 100 cm
 Bąble (czyli nuppki) wzbudziły tyle entuzjazmu w bliskich mi kobietach (z którymi się dzisiaj widziałam), że aż się zdziwiłam - mnie się zdawało, że trzeba je zminimalizować w następnej wersji (np robiąc k1, yo, k1 - i na tym koniec), a tu niespodzianka.
Za zdjęcia nie zabijcie - robione komórką.

piątek, 30 października 2009

Swallowtailowe rozważania

Gackowa dziś "knita i purla", więc i u mnie będzie angielszczyzna, a co! Robię mianowicie Swallowtail, czyli taką chustkę ażurkową. Autorka tego przepięknego (i darmowego) wzoru nie zgodziła się na jego tłumaczenie na niszowy język polski (o co poprosiła ją Truskaveczka ). No cóż, na szczęście skróty angielskie łatwo można przetłumaczyć i korzystać z oryginalnego wzoru.
Na marginesie - zniknęły z sieci hafciki.pl, gdzie te skróty można było znaleźć - wielka szkoda, bo to był chyba najstarszy serwis robótkowy w polskim necie.
Ad rem (to była łacina, a teraz już English is easy):
k - knit, czyli oczko prawe, k2 - to 2 oczka prawe, analogicznie k5 itd
p - purl, czyli oczko lewe,
k2tog - knit 2 together, czyli przerób dwa (oczka) razem
nupp - robimy "bąbelek" - z jednego oczka wyciągamy  oczko prawe, narzut, oczko prawe, narzut, oczko prawe (czyli razem pięć nitek na drucie powstałych z jednego oczka), w nastepnym rzędzie (po lewej stronie robótki) przerabiamy te pięć oczek razem. Żeby bąbelek wyszedł bezboleśnie trzeba nabieranie wykonać luźno
sk2p - z trzech oczek powstaje jedno: przekładamy pierwsze oczko na prawy drut, następne dwa przerabiamy razem na prawo, po czym przeciągamy zdjęte oczko przez to powstałe z dwóch - ja to nazywam "kurzą stópką" ;-)
ssk - zdjąć dwa oczka jak do przerobienia na prawo (osobno), przełozyć na lewy drut i przerobić razem na prawo
yo - yarn over, czyli narzut

I trochę innych przydasiów:
cast on - nabieranie oczek - zaczynamy
cast off - zamykanie oczek - kończymy
dec albo decrease - odejmowanie oczek
inc albo increase - dodawanie oczek
RS - right side - prawa strona robótki
WS - lewa strona (czyli wrong side - "zła strona")
R albo row - rząd
Beg albo beginnig - początek (rzędu)
repeat - powtarzać
st, stitch - oczko (sts to stitches, czyli oczka)

Ja korzystam z rozrysowanych schematów i jestem na etapie "drugich bąbelków", czyli Lily of the Valey Border (3C i 3D) - całkiem ładnie mi idzie, nie chwaląc się.

 Ponieważ legitymuję się znajomością języka na poziomie elementarnym  - mam na to certifikat ;-) poprawiajcie, jak strzeliłam byka. Pozdrawiam - idę knitać i robić  nuppki.

wtorek, 27 października 2009

Nudny zielony szalik skończony


Mój syn w roli modela. Coś macha łapami - ponoć to oznacza "ROCK" (mam nadzieję, że mu się literki po angielsku nie pomieszały :-x)

Projekt niesamowicie prosty - w sam raz dla początkujących w dziergactwie. Warunek - trzeba sie wykazać cierpliwością.
Włóczka : Twilleys of Stamford Freedom Spirit 120 m/50 g 100 % wełny (jest super - miękka, świetny kolor, jak dla mnie nie gryzie, ale należę raczej do odpornych) - zużyłam 2,5 motka.
Druty - 4 mm na długiej żyłce.
Nabrałam 220 oczek (użyłam drutów 6 mm - żeby brzeg nie wyszedł za ciasny). Przerobiłam ok. 55 rzędów oczkami prawymi, zamknęłam oczka znowu starając się , żeby nie było zbyt ciasno. Et voila! Szalik gotowy.
Na razie szuka właściciela - moja rodzinka ma już chyba przesyt dziergalniczy - nie chcą nosić moich prześwietnych wyrobów!
Wymiary gotowego wyrobu (przed moczeniem, blokowaniem i takimi tam) - 150x20 cm

sobota, 24 października 2009

Nudny zielony szalik



Dziergam nudny zielony szalik. Nudny jest w robocie - tylko prawe i prawe ;-) Na moje oko w noszeniu nudny nie będzie - efekt bardzo mi się podoba już teraz.
Wzięłam na warsztat wełnę, którą kupiłam w lipcu w Inter-foxie i czekała na pomysł jak ją wykorzystać. Jest to Freedom Spirit (firmy Twilley of Stamford) - 100% wełny w wełnie. Ma z niej powstać szalik z pasami układającymi się w pionie. W tym celu nabrałam 220 oczek na druty nr 4 i robię tylko prawe oczka. Kiedy osiągnę szerokość szala zakończę robótkę. Pomysł prosty, wykonanie może nieco nużące, ale efekt bardzo mi sie podoba. A ile rzeczy można wymyśleć, jak sie tak dzierga tylko prawe!

środa, 21 października 2009

Drutowanie i spadanie

Małe sprostowanie - to różowe na obrazku w poprzednim poście to nie jest Swallowtail ;-)
Mój Swallowtail dla Ewy wygląda teraz tak:

Chusty mają to do siebie, że po przekroczeniu pewnej fazy nie da się ich w pełni rozłożyć (no, chyba, że ktoś ma drut na bardzo długiej żyłce). Efekt końcowy zawiera element niespodzianki - oby miłej dla oka! Moja robótka pomału posuwa siedo przodu - robię ją z coraz większą przyjemnością - bo widać jak przybywa, bo wszystkie oczka ładnie wychodzą, oby tak dalej...

I na koniec - wielkie podziękowania za przyznane nagrody - Cieszę się, że docieniacie mnie mimo, że prowadzę raczej "żywot osobny" i specjalnej aktywności w zabawach, wymianach i takich tam nie biorę. Ale wyróżnieniem się cieszę.

Aa! Babci nie mówcie, że ją "opublikowałam" - mogłaby to źle znieść - tak sobie myślę...

niedziela, 18 października 2009

Swallowtail dla Ewy

Nie przepadam za robótkami "pod presją". Tą presją jest dla mnie "materiał powierzony".
Koleżanka moja jedna - Ewa zapragnęła owijać się czymś różowym tej zimy. Pobiegła do pasmanterii, zakupiła coś o nazwie "Angorka" i przybiegła w te pędy ku mnie. Z różowej "Angorki" mam wyprodukować "coś" ładnego... - szal lub chustę, co tam sobie wymyślę.
Różowy to nie jest mój ulubiony kolor, no ale ja tego nosić nie będę. Ewa jest sympatyczną blondynką, więc jej ten kolor pasuje jak najbardziej ;-)

I tak zaczęła się moja bieda.


(Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.knitty.com/ISSUEfall08/PATTwavesofgrain.html)

Pierwsza wersja robótki to próba wykonania Waves of Grain ( Wzór free Rosemary Hill) Zachęciła mnie do tego bardzo udana wersja wykonana przez Dajdę . A tu użytkowniczki Ravelry mogą podejrzeć ponad dwieście udanych wersji tego szala:

Moja wersja udana nie była, niestety. Po tygodniu dzióbania z doskoku (ciągle mam mało czasu) znalazłam błąd w rzędzie robionym trzy dni szybciej - niestety widoczny, niestety mający wpływ na ciąg dalszy. Buuu!

Zwątpiłam. Dziś zabrałam się za wersję drugą. Tym razem zaczęłam Swallowtail Lace Shawl Ewelyn Clark (wzór free ) - chyba najpopularniejszy wzór na chustę koronkową:

Mistrzynią w produkcji "Swallowtaili" jest Jagienka - zajrzyjcie do jej bloga i tez się zachwycicie tym wzorem.
Ciekawe czy mój zachwyt wystarczy, aby pokonać presję "materiału powierzonego"... Zima idzie, Ewa czeka ;-)

Zdjęć nie ma i nie będzie (no, chyba, że z komórki) - fotoaparat bardzo-znanej-firmy padł na amen... Buziaki!

środa, 14 października 2009

Czas się odezwać

...choć robótkowo - nic do pokazania nie mam.
Ostatnie tygodnie zajmują mi głównie sprawy rodzinne. Nie dość, że tkwię w szponach remontu, to jeszcze trafił się nam smutny wyjazd na drugi koniec Polski.
Codziennie po pracy jadę na budowę - uzgadniać dziwne rzeczy, potem do domu - szybki obiad, potem objazd po castoramach, jak wracam to mam już wszystkiego serdecznie dość. Na szczęście wizja rychłego zamieszkania w nowym-starym domu dodaje mi skrzyyydeł ;-)

Cieszę się, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze. Mam taki mały problem. Może ktoś mi pomoże? Czy można jakoś doczytać, pod którym postem przemiły gość zostawił komentarz? Kiedy jest to jeden z ostatnich postów- znajdę - nie ma problemu, ale gdy ktoś dopisuje coś pod starszymi wpisami zdarza mi się szukać i znaleźć nie mogę, gdzie to było. Jeśli ktoś pyta o coś, nawet nie mogę zidentyfikować o co pyta, bo nie wiem czego mój post dotyczył. Wczoraj ktoś mnie pytał w komentarzu o wzór, ale nie wiem który?! Na dokładkę "nerwostrada" fika, czasem strona bloggera wczytuje mi się przez "pół kawy", wrrr.

Pożaliłam się, a co! Tym nie mniej pozdrawiam wszystkie czytaczki serdecznie!

wtorek, 6 października 2009

Chusta wiejska

Wsiowe zdjęcia wsiowej chusty:


Zdjęcia zrobione w chaszczach obok mojego nowego-starego domu. Nowego, bo mamy tam niedługo zamieszkać (trwa remont), a starego, bo 1. już tam kiedyś mieszkaliśmy 2. dom ma 135 lat ;-) Na polu tuż przy domu pasły się sarny dzisiaj o zachodzie słońca...

sobota, 3 października 2009

Produkcja chusty od podstaw

Najpierw było to:
Potem to:

A teraz wygląda to tak:

(bez lampy)


(z lampą)


(na płaszczyku)

Jak widać Eliina Shawl to to nie jest - zabrakło mi wełny na więcej. I może dobrze, bo chusta miałaby monstrualne rozmiary. Dziś pogoda pod psem, więc fotki niezbyt udane - tylko we wnętrzach. Dodam tylko, że chusta jeszcze nieuprana i niezblokowana - na płąszczyku powieszona, żeby zobaczyć, czy pasuje ;-)

Jak się obrobię, napiszę posta z wzorem takiej wersji chusty. Pozdrawiam i zmykam do domowych porządków.

czwartek, 1 października 2009

Kilometr włóczki (z hakiem)

Bul, bul, bul...
tonę...
w powodzi włóczek oczywiście...
Kiedy zwijałam dzisiaj kilometr (a dokładnie 1200 m) włóczki Zephir dopadły mnie ciężkie przemyślenia. Dotyczyły one manii gromadzenia włóczek. To, co widać na fotce jest wierzchem kartonu, w którym zabrakło miejsca. Kiedy ja to przerobię? Życie chyba za krótkie, zwłaszcza, że nie umiem się opanować i wciąż przybywa.
Zephir to ten kłębuszek beżowy na górze (1200 m/100 g włóczki). Popielaty Kashmir nie jest mój (uff!) - pojedzie do mojej Mamy. Wełnę skarpetkową (17 zł za 200 g) z Lidla po prostu musiałam zanabyć - no w takiej cenie - mus. To tylko wierzchołek - z ostatnich zakupów. Pod spodem jest i mohair, i alpaka, i wełna merynoskowa (ten zielony freedom of spirit) - część dostałam w prezencie, ale sporo tego to zamrożone własnoręcznie wypracowane pieniądzory. Dlaczegóż, ach dlaczegóż moje nogi niosą mnie zawsze w stronę pasmanterii, a nie w stronę sklepu z ciuchami albo butami?!
I nawet internet kusi - te ostatnie zakupy poczyniłam w zamotane.pl - polecam z czystym sumieniem - szybko i profesjonalnie. W mojej paczce były też druty Addi - na żyłce i do skarpetek (komplet pięciodrutowy, nazywany - "do serwet") Tylko uważajcie, żeby nie przesadzić z ilością włóczek ;-)

poniedziałek, 28 września 2009

Ananaski skończone

Skończyłam dzisiaj:
Całość:
W związku z ponurą pogodą kolory trochę nieprawdziwe.
Trochę danych:
Wzór: Pineapple Quilt Laury Perin
Tkanina: mono canva 18' biała
Nici: pearl cotton #5 DMC, Caron Watercolurs Apallachia (cieniowana)
Rozmiary gotowej pracy: 25 x 25 cm
Technika : needlepoint
Jeszcze nie wiem, co z tym zrobię. Ponieważ szykuję się do przeprowadzki pewnie ozdobię tą pracą (i innymi z szuflady) nowy dom.

niedziela, 27 września 2009

Szal gotowy

Skończyłam szal dla Babci. I to na tydzień przed deadline! Ogłaszam sukces w walce ze skurczonym czasem. Wielkie zasługi ma mój mąż, który był sobie wyjechał na tydzień (wraca dzisiaj) - samotne wieczory minionego tygodnia spędzałam z drutami w garści....

Najpierw fotka bez lampy (lepiej oddaje kolor):

A teraz z lampą:
Teraz kilka szczegółów:
Szal jest dla mojej babci Wandy- dam jej jako prezent na osiemdziesiąte urodziny.

Babcia więźnie do dziś (więźnie to znaczy "po naszemu" - robi na drutach). Zajmuje się głównie produkcją skarpet w rozmiarach męskich (dla prawnuków) Szalik jest OMC na zamówienie - kolor pasuje do babciowego kapelusza...

Do wyprodukowania szalika zużyłam 100 g alpaki - Indiecita Alpaca Sport 3-ply ( Plymouth Yarn ) 169m/50g. Szalik robiony jest na drutach 4 mm.

Wymiary gotowego wyrobu: 155 cm x 25 cm Po praniu wystarczyło suszyć w stanie rozłożonym - żadnego naciagania szpilkami, a fason jest ok. Uff! bałam się, że trzeba będzie naciagać.

Wzór jest dostępny free : http://knitty.com/ISSUEspring08/PATTlaceribbon.html
Jaby ktoś chciał zerknąć na inne realizacje tego pomysłu - link do Ravelry

Za tydzień spróbuję zrobić fotkę solenizantce owiniętej w szalik. Nic nie moge jednak obiecać, bo babcia raczej nie lubi się uwieczniać na fotkach...

niedziela, 20 września 2009

Szal dla Babci

Na razie mam tyle:

Nie jest to ilość oszałamiająca, ale mam wieczny niedoczas. Jestem w oku cyklonu przeprowadzkowego. Trwa remont domu do którego przeprowadzamy się za dwa miesiące (czyli po remoncie) Aktualnie jestem na etapie wybierania płytek, kafelek, glazury - jak zwał tak zwał. Chcę białe kafelki w kuchni i łazienkach. Ciężki orzech do zgryzienia. Jak to białe?! Zwyczajnie białe?! Kiedy już przekonałam do pomysłu najwyższą instancję (czyli męża) okazało się, że łatwiej znaleźć wszelkie odcienie tęczy - poza białym (bez bzdetnych dekorów) Uff!
W najbliższym czasie moja działalność robótkowa będzie mocno ograniczona - same rozumiecie.

wtorek, 15 września 2009

Chusta z frędzlami - wzór


Włóczka: ja użyłam trzech motków 100% wełny 192m/100 g (razem 300 g) każdy motek w innym kolorze (tu oznaczę je jako kolor1, kolor2, kolor3)

Druty: rozmiar 6, czyli dobrany do grubości włóczki (na długiej żyłce - pod koniec roboty na drucie jest ponad 200 oczek),
Szydełko do mocowania frędzli

Wszystkie oczka (po prawej i lewej stronie roboty) będziemy przerabiać na prawo, więc jest to wzór najprostszy w świecie.

Tajne skróty:
k1 - kolor 1
k2 - kolor 2
k3 - kolor 3
op - oczko prawe
n - narzut
rz - rząd

Nabrać 5 oczek (zaczynamy robotę od środka najdłuższego boku trójkąta, czyli od góry)
rz. 1-2 - przerobić dwa rzędy op (k1)
rz. 3 - 2 op, n, 1 op (środek szala), n, 2op (k2)
rz. 4 - op (k2)
rz. 5 - op (k1 i k3), op, n, op, n, 2 op (k3)
rz. 6 - op (k3)
rz. 7 - op (k2 i k1), op, n, 3op, n, op, n, 3op, n, 2op (k1)
rz. 8 - op (k1)
rz. 9 - op (k2 i k3), op, n, 5op, n, op, n, 5op, n, 2op (k2)
rz. 10 - op (k2)
rz. 11 - op (k3 i k1), op, n, 7op, n, op, n, 7op, n, 2op (k3)
rz. 12 - op (k3)

...itd - tak długo, aż uzyskamy pożądany rozmiar.

Zamykamy wszystkie oczka dość luźno.

Przygotowujemy frędzle:
ja zrobiłam ok. 70 pęczków każdy złożony z trzech nitek dł. 28 cm (składanych na pół). Do przeciągania pęczków użyłam grubego szydełka.

W nieparzystych rzędach przerabiamy dwie nitki razem, aby nie robiły się nieestetyczne luźne nici na boku - nic mądrzejszego nie wymyśliłam, żeby obejść ten problem.

Miłej zabawy!

poniedziałek, 14 września 2009

Chusta z frędzlami

Skończyłam chustę dla siostry. Dostanie ją w ramach prezentu na urodziny.

Chusta ma ok. 140 cm szerokości i 80 cm długości (przed moczeniem, blokowaniem i takimi tam). Wykonana jest na drutach rozm. 6 z włóczki Galway Worsted (192 m w 100 g, 100 % wełny). Zużyłam trzy motki - każdy w innym kolorze. Wykończyłam ją frędzlami - mam nadzieję, że takie nieco hipisowskie klimaty spodobają się Machalinie.
Pracuję nad kolejnym włóczkowym prezentem - ażurowym szalikiem dla Babci (też na prezet urodzinowy) - postępy pokaże wkrótce. W zwiazku z tym inne prace czekaja na swoja kolej, bo do Babci urodzin zostały trzy tygodnie.
Pozdrawiam wszystkie czytelniczki i czytelników!

piątek, 11 września 2009

Ananasowe postępy

Needlepointowy projekt powoli się powiększa.

Powoli, bo nowa praca mnie pochłania. I bardzo mi się to podoba - ożywcze jest dla umysłu. Od dawna nie czułam się tak dobrze w swoim zawodzie. Od nowa polubiłam bycie bibliotekarką.
No i przejście z trybu wakacyjnego do "trybu bojowego" jest dla mnie jakieś trudniejsze w tym roku. Ciągle z czymś "nie nadanżam" - głównie z praniem, prasowaniem, sprzątaniem (po moich oknach można juz pisać, takie są okurzone)... Dobrze, że z przygotowaniem posiłków jakoś sobie radzę, przynajmniej rodziny nie zagłodzę.

Ale ab ovo:
Mój Pineapple Quilt ma już szeroką ramkę:

To miły, nudny w robocie projekt - w sam raz na odstresowanie. Żadnych trudności technicznych - proste ściegi. Przy użyciu monokanwy i cotton pearl #5, można sobie tylko machać igłą. No dobrze - pilnuję supełków (coś ta pearl #5 mocno sie skręca i zdarzają się mi supełki do rozwikłania).
Dumam nad wykorzystaniem tej pracy - może serwetka albo poduszka?

piątek, 4 września 2009

Hej ho! Hej ho! Do pracy by się szło...

Nie ma lekko - pracować trzeba... Urlop się skończył, czas był wrócić do pracy. Praca taka sama, ale miejsce pracy inne. Czyli zmieniłam pracodawcę, ale zawodu nie zmieniłam. Nadal pracuję w bibliotece szkolnej, tyle że szkoła inna. Na dzień dobry układam 20 tysięcy książek na półki, bo w wakacje był remont i wszystko trzeba ułożyć z powrotem na swoje miejsce. Na szczęście jest nas dwie do tej roboty ;-)

Czasu na robótki jakby mniej, niestety...Co nie znaczy, że nic się w tej dziedzinie u mnie nie dzieje, o nie! Niedługo geburstag Machaliny - mojej siostry. Będzie kolejna chustka - w stylu Molly Weasley, a jakże by inaczej (jak widać moja kanapa w ten radosny trend wpisuje się bezproblemowo)


Ślicznie Wam dziękuję za wszystkie dobre słowa, pochwały i pozdrowienia pozostawiane w komentarzach! Lejecie miód na moje serce...

niedziela, 30 sierpnia 2009

Trzy po trzy

Czyli trzy bloczki razy trzy rzędy gotowe:

Monokanwa trochę się zwija, bo nie mam ramki. Nie chcę jej maltretować tamborkiem i haftuję "od ręki". Trochę to niewygodne, ale dzięki temu, że materiał jest sztywny, da się tak robić. Moja propozycja, żeby tak zbić mi ramkę z listewek została zignorowana, niestety...

Zostały do wyhaftowania ramki - bordery, czy jak tam nazwać.

sobota, 29 sierpnia 2009

czwartek, 27 sierpnia 2009

Cirque des Cercles - skończone

Najpierw artystyczne zdjęcie perspektywiczne ;-)

A teraz na wprost:
Po kliknięciu można sobie powiększyć, jak kogoś pasjonują detale...

Informacje dla ciekawskich:
Wzór: Cirque des Cercles (Ink Circles)
Wymiary: 42 cmx31 cm
Materiały: biały len DMC 28 ct (haft 2x2 nitki), mulina DMC

Miała być z tego poduszka, ale jak sobie pomyślę, że ktoś mógłby na TYM usiąść...

wtorek, 25 sierpnia 2009

Kardigan

Ujawniam swoje oblicze ;-)

Sweterek gotowy. Guziczki przyszyte, ale będę je poprawiać - są za blisko brzegu plisy i wygląda nie tak jak powinno. Po praniu wełna zachowuje się bardzo grzecznie - nic się nie wstąpiło, nic się nie rozwlekło, ładnie pachnie i jest miła w dotyku.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Needlepoint - nowy projekt

Od niedawna dysponuję materiałem do needlepointa - monokanwą (ładnie spolszczyłam nazwę?) Wraz z materiałem w paczce z Sew and So znalazł się jeden motek nici Watercolour Caron o wdzięcznej nazwie Appalachia.
W swej naiwności sądziłam, że kolory DMC pearl cotton #5 wskazane we wzorze to ja dostanę w moim ulubionym miejscowym sklepie (uchodzi za najlepiej zaopatrzony w DMC-owe produkty). Niestety - wskazanych "numerków" nie ma w pięknym kraju nad Wisłą. Dobrałam więc "na oko" kolory pasujące do owej Appalachii:
Prawie mi się udało. Wątpliwości mam co do jasnowrzosowego (znajduje się w centralnym elemencie) - chyba powinnam go wymienić, bo coś mi zgrzyta.


Wzór to Pineapple Quilt Laury Perin (dzięki, Krzysiu!) Składa się on z bloków ananaskowych - to taki patchwork wykonywany nitką.
Ciągle fascynuje mnie operowanie kolorem - w różnych technikach robótkowych w ten sposób się bawię. Needlepoint otworzył przede mną nowe możliwości, dzięki specyficznej grze światła na perłowej nici. Trudno to uchwycić na zdjęciach. Przyznam się, że wzięłam sobie do serca rady Ewy. Mam nadzieję, że to choć trochę widać ;-)

niedziela, 23 sierpnia 2009

Gotowy sweterek

Swego czasu pokazywałam "lutowe wdzianko". Robótka została spruta, bo uznałam, że to fason nie dla mnie. Zaczęłam drugi raz - też od góry, ale już bez ażurów i z talią :-) Jest robiony od góry. Szwy są tylko w rękawach (można by na okrągło je robić, ale chciałam dziergać oba na raz, bo miałam mało włóczki) Tę upragnioną talię osiągnęłam dzięki zmniejszeniu liczby oczek i zmianie drutów o rozmiar w strategicznym miejscu.

Jutro wycieczka do pasmanterii po guziki (niebieskie? brązowe? hmm...)
Leży jak ulał - ma wcięcia w talii i nawet rękawy są dość długie. Bałam się, że zabraknie mi włóczki - został mi tylko maleńki kłębuszek. Włoczka jest wspaniała (alpaka+ merino) - delikatna i miękka. Zobaczymy jak zniesie moczenie.
Będzie wsamrazowy do pracy...