Się blokuje.
Projekt Lambda, czyli dzierganie kolejnej chusty w kolorach tęczy. Krótko mówiąc pozazdrościłam Mamie i chciałam zobaczyć jak się kauni sprawuje w robocie.
Raport w tej sprawie Wam przedstawiam. Dla porządku dodam, że moja kauni jest w wersji 400m w 100 g. Częściej spotykam u dziergajacych Pań wersję "lace" (znacznie cieńszą)
Do rzeczy.
Włóczka jest nasączona jakimś smrodlistwem (śmierdzi benzyną) - na szczęście po upraniu smród znika, a wełna nabiera puszystości. Myślę, że jest zabezpieczana przez producenta (mole tego smrodu na pewno nie zniosą). Na początku roboty trochę mi to przeszkadzało, ale potem się przyzwyczaiłam.
Wełna jest raczej typu szetland - nie ma miękkości merynosa, jest raczej szorstka. Myślę, że co wrażliwsze osoby mogą uznać, że "gryzie". Ja nie czuję "gryzienia" wełny, bo mnie cały czas skóra swędzi (mam problemy dermatologiczne).
Robiłam tę chustę na drutach 4 mm - przerabiam raczej luźno, więc raczej proszę się tym nie kierować przy wyborze drutów. Wyrób z kauni świetnie się blokuje. Sprawdzone na chustach Mamy. Oczka pięknie się wyrównują, a nadana forma ładnie się trzyma.
Bardzo podobają mi się przejścia kolorów - są łagodne, ani się spostrzeżesz i z żółtego masz pomarańczowy... Odcienie są raczej stonowane, choć nie pastelowe.
Ogólnie - fajny pomysł na wiosenne dziergalnicze szaleństwo.