Nie było mnie tu niemal miesiąc. Po prostu nie dziergałam. To znaczy - dziergałam, ale potem szybciutko prułam. Same baboki mi wychodziły. Ostatnio doszłam nawet do wniosku, że nie umiem już robić na drutach.
Wobec powyższego wyciągnęłam dziś kołowrotek. Okazało się, że porzuciłam zaczęty projekt "szuwarowy". Jedna szpulka pełna, a druga czekająca na zapełnienie. Po tego apetyczny kłębuszek skręcony z dwóch nitek na próbę. Co prawda już Szuwarowe włóczki robiłam, ale to ostatni raz - przyrzekam. Więcej tego cudu nie mam, więc nie będzie :)
Mam nadzieję, że odkurzony kołowrotek pokręci się trochę, bo niemal o nim zapomniałam, a zapasy runa do przerobienia mam spore. Nowe włóczki - nowe pomysły na dzierganie. I tego mi właśnie trzeba.
Pozdrawiam wytrwałe czytelniczki (i czytelników)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołowrotek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołowrotek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 lutego 2013
niedziela, 6 marca 2011
Kołowrotkowa wena
Wczoraj urządziłam sobie sesję z kołowrotkiem.
Chciałam uprząść coś świeżego:
To moja nowa czesanka. Merynos z jedwabiem w zielonościach. W sam raz, żeby przywołać wiosnę. Ćwiczyłam technikę navajo. Idealnie nie jest, ale się przekonałam, że pasuje mi ta technika splatania.
A potem sobie poeksperymentowałam. Resztę śliwkowego melanżu postanowiłam uprząść na grubasa. Nie było łatwo.
Z grubasem zaś poszalałam. Splotłam go ze srebrną nitką:
Nie jestem fanką świecidełek, uważam, ze trochę trącą kiczem, ale kicz kontrolowany - czemu nie?
I ślimaczki:
Cienka biała nitka (użyłam wełnianej, ale ciekawa mogłaby być jedwabna) i grubas śliwkowy. Bardzo mi sie ta technika spodobała i z pewnością jeszcze ją zastosuję. Ślimaczki powstają, kiedy cienką nitkę naciagamy dość mocno, a grubas owija się wokół niej. Technika wymaga dość dużej uwagi - poluzowanie cienkiej nitki powoduje, że zaczyna się owijać wokół grubasa i efekt popsuty.
Chciałam uprząść coś świeżego:
To moja nowa czesanka. Merynos z jedwabiem w zielonościach. W sam raz, żeby przywołać wiosnę. Ćwiczyłam technikę navajo. Idealnie nie jest, ale się przekonałam, że pasuje mi ta technika splatania.
A potem sobie poeksperymentowałam. Resztę śliwkowego melanżu postanowiłam uprząść na grubasa. Nie było łatwo.
Z grubasem zaś poszalałam. Splotłam go ze srebrną nitką:
Nie jestem fanką świecidełek, uważam, ze trochę trącą kiczem, ale kicz kontrolowany - czemu nie?
I ślimaczki:
Cienka biała nitka (użyłam wełnianej, ale ciekawa mogłaby być jedwabna) i grubas śliwkowy. Bardzo mi sie ta technika spodobała i z pewnością jeszcze ją zastosuję. Ślimaczki powstają, kiedy cienką nitkę naciagamy dość mocno, a grubas owija się wokół niej. Technika wymaga dość dużej uwagi - poluzowanie cienkiej nitki powoduje, że zaczyna się owijać wokół grubasa i efekt popsuty.
Etykiety:
kołowrotek,
moje włóczki,
przędzenie,
ukończone w 2011
sobota, 10 lipca 2010
Nowe przydasie
Wzbogaciłam się o nowe przydasie przędzalnicze: grzebień albo narzędzie tortur (jak kto woli) i kółko ratio.
Grzebień (czesak, hackle) zrobił dla mnie mój wujek - złota rączka. Używam tego sprzętu do rozczesywania nieco zmaltretowanej w farbowaniu czesanki - świetnie się do tego nadaje ten przyrząd katowski. Zamierzam także mieszać czesanki, ale to za chwileczkę.
Kółeczko ratio jest opcjonalną częścią Fantazji. Standardowo kołowrotek jest wyposażony w kółko o przełożeniach 1:5-1:8. Małe dodatkowe kółeczko ma przełożenia 1:10-1:14. Dla hardkorowców jest jeszcze opcja 1:18-1:20 (!) - dziękuję na razie nie skorzystam.
Ratio - przełożenie - działa jak przerzutka w rowerze. Mniej się nakręcisz-więcej ukręcisz. Jest to świetna sprawa zwłaszcza przy przędzeniu cienkich nitek. Choć ja akurat ostatnio polubiłam "grubasy".
W ramach Tour de Fleece ukręciłam ostatnio dwa motki singli 50 g/200 m z białego merynosa. Siedzą w słoju i farbują się solarnie. A teraz z tej samej czesanki kręcę cieniutką nić i zamierzam skręcać ją 2 ply i ma być lace. Więc kręcę i kręcę, i kręcę...
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Kora kruszyny
Weźmij kocioł miedziany, mocz w nim korę kruszyny pozyskaną łońskiego roku przez noc całą. Rankiem odciągnij wywar, gotuj dwie godziny. W tem to wywarze namocz runo owcze pierwszorzędnej jakości i gotuj na małem ogniu dwie godziny następne...
Potem jeszcze moczenie w wodzie z sodą oczyszczoną i voila:
Kotła miedzianego nie posiadam - użyłam siarczanu miedzi (uwaga - trujący!) Po wyjęciu z kąpieli wełna ma kolor brunatno-żółtawy. Chciałam uzyskać bardziej czerwony kolor, ale nie miałam ługu (ani potasu), więc użyłam sody oczyszczonej (też jest zasadowa). Wyszły łososiowo-bladoróżowe odcienie. Zdjęcie trochę przekłamuje kolory. U dołu "pierwsza frakcja", u góry drugie barwienie w tej samej kąpieli (krótsze) - wyszedł złamany róż (albo angielski jak kto woli).
A! Obyło się bez skalpowania krzewów kruszyny z pobliskiego lasu - korę kruszyny zanabyłam w sklepie zielarskim po niezwykle umiarkowanej cenie.
Farbowane runo odleży swoje, bo wreszcie dogadałam się z Aquariusem. Powiedział mi, że jednak woli być bardzo cienki - 42 WPI w singlu, a wiec po skręceniu dwóch nici będzie "lace" raczej.
I jeszcze dla porządku (i pochwalenia się, a co) pokażę fotki z sobotniej imprezy rodzinnej. W skromnej roli zasłaniacza ramion panny młodej wystąpił szal mojej produkcji:
W pierwszorzędnej roli panny młodej moja siostra kochana...
I to tyle zeznania na dziś... Pozdrawiam i lecę chałupę sprzątać.
Potem jeszcze moczenie w wodzie z sodą oczyszczoną i voila:
Kotła miedzianego nie posiadam - użyłam siarczanu miedzi (uwaga - trujący!) Po wyjęciu z kąpieli wełna ma kolor brunatno-żółtawy. Chciałam uzyskać bardziej czerwony kolor, ale nie miałam ługu (ani potasu), więc użyłam sody oczyszczonej (też jest zasadowa). Wyszły łososiowo-bladoróżowe odcienie. Zdjęcie trochę przekłamuje kolory. U dołu "pierwsza frakcja", u góry drugie barwienie w tej samej kąpieli (krótsze) - wyszedł złamany róż (albo angielski jak kto woli).
A! Obyło się bez skalpowania krzewów kruszyny z pobliskiego lasu - korę kruszyny zanabyłam w sklepie zielarskim po niezwykle umiarkowanej cenie.
Farbowane runo odleży swoje, bo wreszcie dogadałam się z Aquariusem. Powiedział mi, że jednak woli być bardzo cienki - 42 WPI w singlu, a wiec po skręceniu dwóch nici będzie "lace" raczej.
I jeszcze dla porządku (i pochwalenia się, a co) pokażę fotki z sobotniej imprezy rodzinnej. W skromnej roli zasłaniacza ramion panny młodej wystąpił szal mojej produkcji:
W pierwszorzędnej roli panny młodej moja siostra kochana...
I to tyle zeznania na dziś... Pozdrawiam i lecę chałupę sprzątać.
Etykiety:
farbowanie,
kołowrotek,
kora kruszyny,
merino,
przędzenie,
szal,
ukończone w 2010
czwartek, 10 czerwca 2010
Nowy "kwiatek" i same wtopy
Najpierw mój "Kwiatek" :
A teraz o wtopach. Ja wiem, że lepiej pisać o samych sukcesach i udanych projektach, ale niektóre osoby mogą przez to popadać w kompleksy (ja tak mam, jak oglądam same cudne prace i ani jednego baboka u kogoś). Dziś siedziałam w domu od rana i zamiast serii sukcesów, dostałam parę razy po nosie.
Po pierwsze - na własne życzenie zaświniłam czesankę:
Już wiem, dlaczego należało barwnik umieścić w woreczku, a nie wsypywać luzem do gara z czesanką :-(
A jak się człowiek śpieszy, to wychodzą baboki:
Efekt niepokoju w nogach - za szybko kręcisz, to przekręcisz - te włóczki są zbyt mocno skręcone. Opamiętałam się przy tej oliwkowej dopiero. Poranna próbka Aquariusa (piękna czesanka merino+jedwab) niby ładna (33 WPI - chciałam zostawić w singlu), ale jest zbyt skręcona.
A na pociechę mam letnie stanowisko kręcenia:
Pozdrawiam wszystkich czytających.
- Ze specjalną dedykacją dla Marzenny :-)
Po pierwsze - na własne życzenie zaświniłam czesankę:
Już wiem, dlaczego należało barwnik umieścić w woreczku, a nie wsypywać luzem do gara z czesanką :-(
A jak się człowiek śpieszy, to wychodzą baboki:
Efekt niepokoju w nogach - za szybko kręcisz, to przekręcisz - te włóczki są zbyt mocno skręcone. Opamiętałam się przy tej oliwkowej dopiero. Poranna próbka Aquariusa (piękna czesanka merino+jedwab) niby ładna (33 WPI - chciałam zostawić w singlu), ale jest zbyt skręcona.
A na pociechę mam letnie stanowisko kręcenia:
Pozdrawiam wszystkich czytających.
Etykiety:
farbowanie,
indygo,
kołowrotek,
merino,
o tym i owym
czwartek, 27 maja 2010
sobota, 17 kwietnia 2010
Na życzenie Takiej Jednej....
...więcej zdjęć kołowrotka:
Kołowrotek to Fantasia Kromski - najnowszy model tej firmy.
A tu pierwszy niedoskonały "wyrób":
ok. 50 gram wełny owczej rasy corrierdale. Udało mi się ukręcić 117 metrów włóczki 2 ply. Włóczka miejscami jest skręcona zbyt mocno - ot, pierwsze koty za płoty.
Pozdrowienia dla Takiej Jednej i Wszystkich Czytelników też.
Nawet Diesel się załapał...
Zbliżenie na skrzydełko i szpulkę
A tu pierwszy niedoskonały "wyrób":
ok. 50 gram wełny owczej rasy corrierdale. Udało mi się ukręcić 117 metrów włóczki 2 ply. Włóczka miejscami jest skręcona zbyt mocno - ot, pierwsze koty za płoty.
Pozdrowienia dla Takiej Jednej i Wszystkich Czytelników też.
czwartek, 15 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
