piątek, 7 października 2011

Czaapka. Jeszcze jedna.

Nie ostatnia. Z dużym prawdopodobieństwem, graniczącym z pewnością.

Czapka jest typu "worek na kartofle":
Zrobiłam ją z tej włóczki. Bardzo miękka, miła w dotyku. Ponieważ jest skręcona w navajo kolory układają się w paski. Kłębek akurat wystarczył na czapkę (było tego ok. 50 gr)

Wydawało mi się, że czapka jest aż za prosta, więc chciałam zrobić kwiatek z filcu (takiego w arkusikach). Jasna sprawa, że arkusiki podziobane, a kwiatka niet. Same baboki. Wycięcie równego kwiatka mnie przerosło. Skończyło się na kółeczku:
Moja mina świadczy o ciężkim wysiłku fizycznym i umysłowym, którego dokonałam wycinając kolejne wersje "kfiatków" :) Może się Taka Jedna zlituje i będzie kwiatek z prawdziwego zdarzenia. Póki co - ersatz.
Fotograficznym wyczynom przyglądały się za to Takie Dwie:
Może dają tam  marchewkę?
Tylko drapanie po nosie??? Skandal!

:)

poniedziałek, 26 września 2011

Mała rzecz :)






Czapka z wełny merynosa uprzędzionej przeze mnie (chyba z rok temu). Farbowana naturalnie: najpierw marzanna (wyszła blada), na to koszenila. I jest gucio!
Wzór : Little things 


Mniej, więcej...  Bo głównie sugerowałam się zdjęciem.
Druty 4mm na żyłce. 
Moje Siostry w roli modelek :)

wtorek, 20 września 2011

Niebieski

Pofarbowałam BFL-a na niebieskości. Będę sobie przędła te chmurki. Farbowałam jacquardami (z małym dodatkiem polskich farbek, bo mi odcień pasował, a nie mam zbyt wielu kolorów luksusowych jacquardów).