Czapka jest typu "worek na kartofle":
Zrobiłam ją z tej włóczki. Bardzo miękka, miła w dotyku. Ponieważ jest skręcona w navajo kolory układają się w paski. Kłębek akurat wystarczył na czapkę (było tego ok. 50 gr)
Wydawało mi się, że czapka jest aż za prosta, więc chciałam zrobić kwiatek z filcu (takiego w arkusikach). Jasna sprawa, że arkusiki podziobane, a kwiatka niet. Same baboki. Wycięcie równego kwiatka mnie przerosło. Skończyło się na kółeczku:
Moja mina świadczy o ciężkim wysiłku fizycznym i umysłowym, którego dokonałam wycinając kolejne wersje "kfiatków" :) Może się Taka Jedna zlituje i będzie kwiatek z prawdziwego zdarzenia. Póki co - ersatz.
Fotograficznym wyczynom przyglądały się za to Takie Dwie:
Może dają tam marchewkę?
Tylko drapanie po nosie??? Skandal!
:)

