piątek, 11 lutego 2011

Skarpety w paski

Dla mojego syna.
Syn ma nóżkę rozmiar 45 i owłosione nogi. Kto takich widoków nie lubi - niech nie zagląda dalej ;-)




Skarpetki powstały z ok. 70 g włóczki Santa Fe - paski układają się same. Pięty i czubki palców - z Regia Tweed.  Logistyka powalająca, bo zakupy robiłam w dwóch różnych sklepach internetowych. Włóczki skarpetkowe niby są dostępne, ale jak się zacznie wybrzydzać, to robi się problem. Do tej paskowanej włóczki zamarzyła mi się pomarańczowa jednolita - konia z rzędem temu, kto mi taką (w polskim) sklepie znajdzie. Tak wiem - marudzę i wybrzydzam. Ile osób by tę pomarańczową kupiło? Rozumiem ten problem sklepów włóczkowych, ale swoje marzenia mam.

Teraz o wzorze, a właściwie jego braku. Skarpetki robiłam według wskazówek ze skarpetkowej książki ("Skarpety na drutach" Lena Fuchs) W książce jest tabela - wybierasz typ włóczki (wg grubości), rozmiar nogi i reszta liczy się sama - tzn wystarczy zerkać do odpowiedniej kolumny w tabeli, a skarpety wychodzą w dobrym rozmiarze i proporcjach. Przy paskowanej włóczce trzeba dobrać spokojny wzór - tu akurat jest tylko wzór strukturalny w układzie 3 o.p 1 o.l., ściągacz 1 o.p, 1 o. l. Gdybym robiła jeszcze raz cała pięta byłaby gładko - niepotrzebnie dałam strukturalny wzór z tyłu pięty.
Te skarpety są robione tradycyjnie - począwszy od cholewki, ale następne spróbuję zacząć od palców - w tej książce jest i taki opis. Bo jasne jest chyba, że powstaną następne skarpetki :-)
Pozdrowienia!

niedziela, 6 lutego 2011

Kolejne wełny przedzione ręcznie

Trzy ostatnie motki:
Można by dać podpis: cienka, cieńsza, najcieńsza. Każdy motek ma 100 g - ukręciłam 750 m, 1000 m i 1200 m. Przy tym ostatnim miałam chwile zwątpienia. Łatwo nie było, oj nie. Wszystkie trzy są z gotowej mieszanki merynosa z jedwabiem, dającej delikatna melanżową włóczkę z błyskiem jedwabiu.
Teraz pokręcę trochę grubsze włóczki - tak dla odmiany ;-)

środa, 2 lutego 2011

Już wiem, czemu narobiłam tyle czapek!

W końcu powstała ta jedyna, którą wielbię od pierwszego wetknięcia na głowę ;-)
Modelką nie jestem - brutalna prawda zmarszczkowa przebija z tej fotki, ale radośc na twarzy malująca się - autentyczna:
I jeszcze jedno:
Dorabiam migiem mitenki, bo jeszcze mi zima ucieknie!!!
Jak widzicie wzór niesłychanie prosty - w zasadzie brak wzoru. Włóczka to Lima Bergere (wełna z alpaką) połączona z cienizną Zephir Adriafilu. Kolory stonowane - brąz przytłumiony z Limy i naturalny beż z Zephira. Drut z żyłką nr 6. Voila!
Jeszcze uwaga odnoście Limy - po praniu robótka rozciąga się dość mocno - można liczyć jeden rozmiar zapasu, za to mięknie i robi się bardzo przyjemna w dotyku.
Bardzo podobał mi się pomysł łączenia dwóch nitek w taki sposób. Przygotowuję kolejny projekt w ten deseń. Tym razem kardigan. Chyba czapek mam dość i w końcu jedną SWOJĄ!!!
Buziaki!