Był clapotis, nie ma clapotisa. Przy przeglądaniu szaf doszłam do wniosku, że choć obiektywnie nie jest zły, kompletnie do mnie nie pasuje. Miałam go zaledwie raz - na spacerze w lesie.
Przyszedł czas na prucie. I robienie na drutach z tej sprutej włóczki, a jakże. Zaczęłam od góry:
Raglanowy bezrękawnik planuję. Włóczka (Katia azteca to była) sprawuje się świetnie, pomimo, ze jest "recyklingowa". Chyba nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go...
Z innej beczki.
Pochowałam część ciekawych linków pod zakładką "Moje inspiracje" - zajrzyjcie koniecznie, to mój podręczny zasobnik linków.
Druga zakładka "Moje wełny ręcznie przędzione"- to fotki moich wełen z krótkimi opisami (próbki powinny być, ale wirtualnie się nie da wpiąć ;(
No i dołożyłam "Popularne posty" - efekt przeglądania statystyk bloga, które bywają zaskakujące.
poniedziałek, 15 listopada 2010
środa, 10 listopada 2010
Podkładka śniadaniowa
Prototyp w zasadzie. Efekt robią szmatki, co tu dużo gadać. Wzór jest bardzo prosty. Poradzi sobie każda szyjąca Pani - problemem może być co najwyżej lamówka. Pikowania mają być takie "krzywe" - efekt zamierzony (tym razem).
Jak widzicie szyje dalej. Niezłego kopa dostałam od Siostruni, co?
poniedziałek, 8 listopada 2010
Siła rozpędu
...zadziałała. Maszyna do szycia wyciągnięta, szycie mnie wciągnęło.
Kolejny UFOk
już nie jest UFOkiem.
Haft leżał gotowy od 2008 roku w szufladzie. Teraz zyskał oprawę ze szmatek z serii Fall Forest Debbie Mumm.
I jeszcze jedno "nigdy nie mów nigdy". Mianowicie zarzekałam się, że pikować ręcznie nie będę ;-x. A tu masz:
Wiem już w czyje ręce trafi ten prezent.
Wasze komentarze zadziałały na mnie mobilizująco - miło czytać takie pochwały. Mam nadzieję, że jeszcze mi woda sodowa nie uderzy do głowy ;-) Pozdrawiam wszystkie Czytaczki i Czytaczy.
Kolejny UFOk
już nie jest UFOkiem.
Haft leżał gotowy od 2008 roku w szufladzie. Teraz zyskał oprawę ze szmatek z serii Fall Forest Debbie Mumm.
I jeszcze jedno "nigdy nie mów nigdy". Mianowicie zarzekałam się, że pikować ręcznie nie będę ;-x. A tu masz:
Wiem już w czyje ręce trafi ten prezent.
Wasze komentarze zadziałały na mnie mobilizująco - miło czytać takie pochwały. Mam nadzieję, że jeszcze mi woda sodowa nie uderzy do głowy ;-) Pozdrawiam wszystkie Czytaczki i Czytaczy.
Etykiety:
patchwork,
poduszka,
Program Wykańczania UFO-ków,
ukończone w 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)