Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzech włoski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzech włoski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2011

Farbowanie nachyłkiem i łupinami orzecha włoskiego

Barwienie naturalne wełny bardzo mi odpowiada. Uzyskiwane odcienie są bardzo interesujące.
Ostatnie nachyłki, które nota bene zdobiły mój ogródek kwiatowy niestrudzenie przez całe lato, posłużyły mi do pofarbowania motka bfl-a (zdjęcie pierwsze z lewej). Kwiatki były już trochę zmaltretowane przez deszcze i uzyskany odcień jest lekko przytępiony. Dla porównania pokazuję szetland barwiony latem tymi samymi nachyłkami. Uzyskanie identycznego odcienia w barwieniu naturalnym jest bardzo trudne! Ostatnie zdjęcie przedstawia próbkę włóczki farbowaną łupinami orzecha włoskiego. Więcej na ten temat napisałam tutaj.
Pozdrawiam!

środa, 8 września 2010

Farbiarskie niepowodzenia?

Miał być ciemnobrązowy, a jest...
...wielbłądzi, bułany, czy jak to nazwać. O dziwo - z orzecha włoskiego (niedojrzałe owoce na zimno)
A teraz :
Efekt dwutygodniowego fermentowania indygo za pomocą marzanny z otrębami. Zasadowość miał dać potaż (potem dodawałam też sodę oczyszczoną). Pożytek z tego taki, że róż angielski jest do zaakceptowania, choć z niebieskim (a miał być niebieski!) ma niewiele wspólnego... Poza tym odkryłam "patent z pończochą" - czesanka farbowana w pończosze nie zbiera farfocli z kąpieli, więc jest czysta, szkoda, że nie niebieska i czysta.
 Na razie przerwa w farbowaniu - skończyły mi się białe czesanki, muszę uprząść to, co zafarbowałam, no i idzie do mnie dostawa różnych fajnych wielokolorowych miksów czesankowych. Przyznam się, że efekty (inne niż zakładane) trochę mnie martwią. "Chemia" jest prostsza w użyciu i bardziej przewidywalna.