Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gręple. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gręple. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lutego 2013

Alpaka

Dzięki hojności moich koleżanek (link i link) mam spory zapas alpaczego runa. Część uprałam jeszcze latem i teraz wyciągnęłam do przędzenia. Na zdjęciu runo w trakcie gręplowania (ręcznymi gręplami).
Alpaki to bardzo czyste zwierzęta. Runo jest zwykle zapiaszczone, bo piaskowe kąpiele to ulubiona rozrywka tych zwierząt, no i zawiera sporo zanieczyszczeń roślinnych. Jakieś trawki, nasionka ziół... W trakcie prania udało mi się wypłukać piasek, ale roślinne "śmietki" trzeba pracowicie wybierać ręcznie. Opłaca się, bo ułatwia to późniejsze przędzenie.
Alpakowe runo ma piękne naturalne kolory, farbowanie jest tu zupełnie zbędne. Włóczka z samej alpaki ma charakterystyczny włosek (w fabrycznych alpakowych włóczkach jest także), a wyroby są bardzo miękkie, wręcz "lejące". Być może dlatego fabryczne włóczki z alpaki zwykle zawierają domieszkę innych włókien: wełny owczej, akrylu, a czasem nawet jedwabiu.
Wracam do czesania :)

poniedziałek, 2 maja 2011

BFL z alpaką

Postanowiłam wymieszać BFL z alpaką za pomocą ręcznych grępli. Alpakowa strzyża była niesortowana, trzeba było najpierw uprać i wyczesać same włókna alpaki - zrobiła to moja Mama :-) Pomieszanie przygotowanych włókien to już prostsza sprawa. Na zdjęciu widzicie takie gotowe do przędzenia wymieszane na gręplach "kulki". Przędzenie tego wcale nie jest łatwe: każda niedokładność przy czesaniu mści się w trakcie przędzenia. Próbka :
Musiałam sprawdzić jak się sprawuje uprzędziona nitka po skręceniu w trzy (navajo) i upraniu. Jest dość nierówna  - wogóle mam ostatnio problem z równym przędzeniem - cofam się chyba w rozwoju ;-) Ale po praniu jej atrakcyjność wzrosła : alpakowe włókna dają włoskowe "halo", włóczka jest bardzo miękka.

Mam nadzieję, że starczy mi wytrwałości i zgrępluję tego tyle, że wystarczy na jakiś wyrób (zimowy, ciepły i puchaty)

czwartek, 7 października 2010

Na kołowrotku


"The softness of Merino Raven and Merino Jonquil blended with Black Diamond Bamboo and Natural Soybean to create a silky bumble bee effect." - nie tłumaczę, bo po polsku brzmi co najmniej infantylnie. To jest opis czesanki, którą właśnie przędę. Sama poezja (marketingu rzecz jasna). Dla mojego użytku nazywam rzecz "Wodnikiem Szuwarkiem", bo kolor nici jest szuwarkowy.

Przędę coś pośredniej grubości pomiędzy nicią dentystyczną a chirurgiczną i zastanawiam się, kiedy mi przejdzie. A chodzi oczywiście o cienizny, podobno każda prządka przechodzi ten etap - przędzenia jak najcieńszej nici, a potem to mija. Pożyjemy, zobaczymy. Szuwarka skręcę w podwójną nitkę, żeby miał walory użytkowe - nie chcę, żeby się Mirka zniechęciła do mojej wełny z powodu nadmiaru kilometrów w motku ;-) Ma być dużo, ale bez przesady!

Gręple także pracują (można czesać wełnę kiedy rodzina ogląda TV). Póki co wyczesałam część alpaki, którą dostałam w prezencie od Eli   Planuję z niej czapkę - uszankę w stylu peruwiańskim. Na razie wyczesałam tyle:
Część alpakowego runa zmieszałam z czesanką merynosową barwioną korą dębu (na zdjęciu w lewym górnym rogu). Ciekawa jestem jak ta mieszanka będzie się przędła.
Wracam do kręcenia kołowrotkiem. Pa!

wtorek, 5 października 2010

Gręple ręczne

Mój nowy zakup:
Wbrew pozorom nie będę czesać tym pudli olbrzymów. Są to bowiem gręple ręczne służące do wyczesywania wełny. Do tej pory (z różnym skutkiem) radziłam sobie bez grępli. Nadejszła jednak ta wielkopomna chwila i będę mogla zabrać się za nieco bardziej problematyczne runo. Na przykład takie. które straciło walory użytkowe w farbowaniu - podfilcowało się, przez wyczesanie część runa uda mi się odzyskać.
To właśnie taka próbka :



Gręple są wręcz niezbędne, kiedy chcemy zająć się runem "prosto od owcy" - mam ci ja taki zapasik - i to nie byle czego, ale o tym innym razem.
Idę sobie poczesać... wełny, oczywiście