czwartek, 18 kwietnia 2013

Czesankowy recycling

Mam sporo czesanek "zepsutych", czyli pofarbowanych próbek, resztek itd. Zebrało się tego tak dużo, że nie wiedziałam, co z tym począć : wyrzucić szkoda, a obrobić ciężko. Z pomocą przyszła mi Ela z Pracowni na Kaszubach. Po przesortowaniu, z pomocą drum cardera uczesałyśmy część "śmieci" w piękne "batty" (no, dobra, Ela czesała, a ja się gapiłam):
O doborze czesanek zdecydował kolor : są tu  odcienie wełny owczej i farbowania z barwników roślinnych (kora dębu, kora kruszyny, być może inne "eksperymenty") Skład gatunkowy to recyclinowy misz-masz: szetland, BFL, merynos, alpaka, niewykluczony udział niewielkich ilości owcy pomorskiej.
Nierówności w kolorze i strukturze wpisane są chyba w charakter tej włóczki przez różnorodność tworzywa. Jeden moteczek gotowy (na zdjęciu nieuprany). Reszta powstanie w najbliższych dniach, bo bardzo mi się spodobało to "recyclingowanie" czesanek.

PS
Sweterek niebieski z poprzedniego posta skończony, ale muszę wymienić guziczki - kupiłam śliczne, ale za małe.

środa, 3 kwietnia 2013

Co nowego?

Pamiętacie mój wzorek na tuniczkę dziewczęcą? Doczekał się tłumaczenia na angielski: http://www.chaotic-creative.com/digressions/wp-content/uploads/2013/03/victoria-pattern.pdf A wszystko to zasługa Pauliny (Link do jej bloga: http://www.chaotic-creative.com/theoryofstring/) Bardzo dziękuję!


Ja tymczasem głównie szyję, o czym więcej piszę tu. Udało mi się skończyć wierzch szydełkowej poduszki, niedługo pokażę całość. Po pół roku, to sukces ;)
Wczoraj nawiedziłam lokalną pasmanterię w poszukiwaniu czegoś na wiosenno-letni rozpinany sweterek. Znalazłam ciekawą włóczkę i zaczęłam dzierganie:
Włóczka to mieszanka bawełny (60%) ze sztucznościami. Ma dość mocny skręt, co powoduje, że wygląda trochę jak boucle. Daje porowatą, nierówną strukturę i dzięki temu giną wszystkie nierówności ściegu. Ja zawsze uważam, że robię zbyt nierówno i dlatego całkiem mi to odpowiada. Kolor chabrowy :) A wzór to "Basic Black", u mnie będzie "Basic Blue".
Mam nadzieję, że wydziergam na czas i będzie mi służył jeszcze tej wiosny!
Pozdrawiam kwietniowo!

środa, 6 marca 2013

Biała Fabryka

... czyli Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.
Powinno być przystankiem obowiązkowym w czasie wycieczek po kraju dla każdej prządki/dziewiarki/szwaczki.  Wspaniałe zbiory w pięknie wyremontowanych wnętrzach  dawnej fabryki włókienniczej. Wielkim plusem tego miejsca są kompetentni i życzliwi pracownicy, co w polskich muzeach ciągle nie jest standardem. Byłam pod wrażeniem. Niestety, zwiedzających jak na lekarstwo (choć akurat w "kontemplacji" to raczej pomaga).
 
Polecam szczególnie wystawę maszyn - jest przegląd krosien i innych maszyn włókienniczych od najdawniejszych czasów po dzień dzisiejszy, a Pan, który zajmuje się ekspozycją chętny do opowiadania, co szczególnie cenne :). Ciekawa jest także wystawa prezentująca historię fabryki (więcej napiszę o niej na blogu SpringSisters, bo zachwyciłam się na niej dawnymi tkaninami.

Interesująca jest także wystawa "Z modą przez XX wiek" Tu jednak wyraźnie bardziej dopracowana jest część poświęcona czasom przedwojennym. Choć zbiory z II poł. XX wieku są interesujące, jednak wyeksponowane mniej atrakcyjnie niż pierwsza część tej wystawy.

Obok dawnych budynków fabrycznych znajduje się skansen drewnianego budownictwa - bardzo urokliwe miejsce.


Co najważniejsze są plany rozwoju ekspozycji. Podobno od wiosny rusza rekonstrukcja tkalni, gdzie będzie można zobaczyć "maszyny w ruchu". Chyba wybiorę się do Łodzi ponownie :)
Warto się wybrać lub "zahaczyć po drodze" - dwie godziny zachwytów za 10 zł (a rodzinę wyślijcie na lody, żebyście mogły spokojnie kontemplować)