Trzymam się zasady : "bez propagandy sukcesu".
Sponsorem dzisiejszego wpisu jest słówko "trochę".
Otóż chciałam trochę wyrównać całkiem fajne wybarwienie "solarne", bo trochę nijakie, trochę za plamiaste... Wymyśliłam, że trzeba zlać ze słoja rabarbar i marzannę i pogotować trochę moją wełenkę w wywarze. Gotowałam trochę za długo. Byłam trochę niecierpliwa i nie czekałam aż wełna będzie miała temperaturę otoczenia, tylko trochę za szybko wzięłam się za płukanie. Różnica temperatur była niewielka - kilka stopni, ale wystarczyło. Wełenka trochę się sfilcowała (trochę za bardzo), a kolor trochę zanadto ujednolicił. Zdjęć klęski nie będzie. Ktoś ma pomysł co można zrobić z podfilcowanej wełny? Przychodzą mi do głowy tylko rękawiczki - i tak zawsze filcują się od śniegu...
The end.
A teraz dobra wiadomość (zawsze byłam optymistką) : uprzędłam dziś 75 gram aquariusa na cienko - jeden singielek gotowy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korzeń rabarbaru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korzeń rabarbaru. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 lipca 2010
wtorek, 13 lipca 2010
Solar dyeing - cd
Najpierw wełna niebarwiona - przędła się świetnie. Zdjęcie nie oddaje jej miękkości i faktury, a szkoda. Udało mi się ukręcić 300 metrów podwójnie skręconej nitki (2 ply). O takiej:
Zastanawiam się, czy ja pofarbować, ale chyba zostanie taka biała....
Pamiętacie solarne eksperymenty? Po wstępnym oczyszczeniu z resztek korzenia marzanny moja czesanka prezentuje się tak:

Doszłam do wniosku, że przy farbowaniu gotowej włóczki wyczyszczenie jej z ewentualnych farfocli będzie łatwiejsze. Nastawiłam kolejny słój, bo pogoda taka "solarna"...

Wysoka temperatura zrobiła swoje:

Mam 400 m merynosa w siglu (100 g). Taki wzór - "Lace Ribbon" mnie się pęta po łepetynie, jak na to patrzę...

Do tego farbowania użyłam 15 g ałunu, 5 g kamienia winnego, odrobinę korzenia marzanny (suszonego) i ok. 200 g świeżego, dobrze oczyszczonego korzenia rabarbaru - takiego z ogródka Taty ;-)
Zastanawiam się, czy ja pofarbować, ale chyba zostanie taka biała....
Pamiętacie solarne eksperymenty? Po wstępnym oczyszczeniu z resztek korzenia marzanny moja czesanka prezentuje się tak:
Doszłam do wniosku, że przy farbowaniu gotowej włóczki wyczyszczenie jej z ewentualnych farfocli będzie łatwiejsze. Nastawiłam kolejny słój, bo pogoda taka "solarna"...
Wysoka temperatura zrobiła swoje:
Mam 400 m merynosa w siglu (100 g). Taki wzór - "Lace Ribbon" mnie się pęta po łepetynie, jak na to patrzę...
Do tego farbowania użyłam 15 g ałunu, 5 g kamienia winnego, odrobinę korzenia marzanny (suszonego) i ok. 200 g świeżego, dobrze oczyszczonego korzenia rabarbaru - takiego z ogródka Taty ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)